Poświaty
- 2 dni temu
- 1 minut(y) czytania
Wdzięczysz się chmurną poświatą do niego, do niej, do siebie.
Zwabiasz swobodnością, odstępstwem od realnego.
Wzorujesz się na brzydkim, platonicznym przykładzie.
Zeszło pasmo wspomnień do zagrody więzi, w której świszczy myśl potulna.
Nie chcę wielu, co z powierzchni tkają całość.
Nie za szybko, bo za szybko czułość znika.
Nie chcę najpierw poznać ciała, o od duszy się odbijać.
Nie zaczynać od dotyku instant, lecz od spojrzeń poprzez siebie.
Wziąć w obroty smutek, lęki, a nadzieją opleść ręce.
I już czuję, już rozumiem, czym jest poświat w tej miłości.




